Przynieś mi książkę Święty Mikołaju…
Święta
za pasem. Coraz mniej czasu. Nie wiem, jak Wy, ale ja od paru lat mam wrażenie,
że grudzień to najgorszy miesiąc w roku. Najwięcej pracy, zajęć, obowiązków. W
centrach handlowych totalny chaos, ludzie krążą z obłędem w oczach i szukają
prezentów. A gdzieś tam po cichu rodzi się Bóg.
No
nic, jeśli jeszcze nie kupiliście podarków dla najbliższych, to nie muszę chyba
nikogo przekonywać, że najlepszym prezentem jest książka. Na szczęście, żeby ją
kupić, nie trzeba wychodzić z domu. Księgarnie internetowe są dużo tańsze, a
zakupy w nich to czysta przyjemność. Zero tłumów, hałasu, nachalnych „Jingle
Bells” i innych świątecznych szlagierów. Można sobie zrobić kawkę i w domowym
zaciszu kupić wszystko, czego dusza zapragnie (albo na ile finanse pozwolą).
Zatem,
jeśli jeszcze nie kupiliście, może skusicie się na którąś z moich propozycji?
Zaczynam
od dzieci, wszak one czekają na Mikołaja najbardziej.
Dla dzieci – tych mniejszych i tych większych
Kroniki Archeo, autor: Agnieszka Stelmaszyk
Jedna
z naszych ulubionych serii książek przygodowych. Znakomicie napisana i świetnie
wydana. Bohaterowie to rodzeństwo Ania i Bartek Ostrowscy oraz Mary Jane,
Martin i Jim Gardner. Ci pierwsi pochodzą z Polski, ci drudzy z Anglii. Co ich
łączy? Ich rodzice są archeologami i często razem pracują. W chwili obecnej na
serię składa się 9 części. Można czytać chronologicznie (co polecam), albo w
dowolnej kolejności. Jak dla mnie rewelacja! W każdej części dzieci rozwiązują
inną zagadkę historyczną. Oprócz świetnie poprowadzonej narracji i wciągającej
fabuły, w książce na marginesach znajdziemy mnóstwo ciekawostek historycznych,
wyjaśnień pojęć, dykteryjek. Słowem: bawi i uczy. Dla jakiego przedziału
wiekowego? Pierwszy tom przeczytaliśmy kiedy Olek miał 6-7 lat. I myślę, że to
jest dolna granica wiekowa. Tekstu jest dużo, fabuła dość skomplikowana, więc
młodsze dzieci chyba niespecjalnie będą się umiały skupić. W każdym razie
polecam! A jeśli kogoś Kroniki Archeo
wkręcą absolutnie, to może sobie potem dokupić grę planszową, która powstała na
podstawie książek.
Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świat, autor: Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Kiedy
pierwszy raz zobaczyłam „Mapy” Mizielińskich przypomniałam sobie, jak w
dzieciństwie oglądaliśmy z bratem wszystkie mapki w czterotomowej encyklopedii
PWN. Jakie to było fascynujące zajęcie. I przyszło mi do głowy, że gdybyśmy
wtedy dostali takie cudo, jak to popełnione przez Mizielińskich, oszalelibyśmy
z radości. Już widzę te długie zimowe wieczory spędzone nad mapami. Ten obłęd w
krótkowzrocznych oczach, te marzenia o dalekich lądach. Cóż, czasy się
zmieniły. Teraz świat jest na wyciągnięcie ręki. „Mapy” kupiłam. Z sentymentu,
ale i dlatego, że są po prostu rewelacyjnie napisane. To takie kompendium
wiedzy o świecie. Szczegółowość obrazków i oszczędność słów. Dla miłośników.
Ale nie tylko… Myślę, że całkiem przy okazji uczą. A wiedza przyswojona przez
zabawę, zostaje na zawsze.
Trudno
określić od jakiego wieku. Myślę, że i dla rezolutnego trzylatka i dla
ciekawego świata 13-latka. I dla 42-letniej kobiety…
Seria wydawnicza MULTICO
Znacie
wydawnictwo MULTICO? Nie? Poważny błąd. Odkryłam ich książki jakiś czas temu i
jestem absolutnie zakochana. I wiecie co? Mają siedzibę o trzy kroki od mojej
pracy. Więc nie dość, że znam książki, to jeszcze znam sympatycznych ludzi z
wydawnictwa. Szczęściara ze mnie.
MULTICO
wydaje przede wszystkim piękne książki o przyrodzie. Są doskonale wydane i
dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, dlatego z czystym sumieniem polecam
na świąteczne prezenty. Czyta się znakomicie, zdjęcia dopełniają reszty.
Polecam szczególnie te, które mamy osobiście.
Macin Jan
Gorazdowski opowiada o psach

Jerzy Rafalski
opowiada o planetach
Andrzej
Kruszewicz opowiada o ptakach
Młody obserwator
przyrody. Encyklopedia
Polska! To lubię.
Encyklopedia dla całej rodziny
O rety! Przyroda,
autor Tomasz Samojlik
Ale historia… autor Grażyna Bąkiewicz
„Mieszko, ty
wikingu!"
„Kazimierzu, skąd
ta forsa?”

Czy
można napisać o Mieszku I lub Kazimierzu Wielkim tak, żeby dziecko czytało z
wypiekami na twarzy? Otóż można. Całkiem niedawno trafiliśmy na serię „Ale
historia…” Grażyny Bąkiewicz. Jest to seria raczkująca, bowiem liczy dopiero
dwie pozycje, ale po cichu liczymy na więcej. Opowiedziane w bardzo dowcipny
sposób, okraszone zabawnymi komiksami, a jednocześnie wyjaśniające wszelkie
historyczne zawiłości. Uwielbiam książki, które w sposób niekonwencjonalny
przemycają wiadomości, które potem przydają się w szkole i w życiu. Z
doświadczenia wiem, że historii najlepiej uczyło mi się z komiksów i książek o
Panu Samochodziku. Dlatego polecam. Kto wie, może dzięki tej serii wiele
dzieciaków polubi historię?
Aaaa….
Byłabym zapomniała. Jeśli szukacie dobrych i tanich księgarni internetowych, to
polecam:
Życzę
miłego wirtualnego polowania!














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz