Przeczytane w święta...
"Muza", autor: Jessie Burton
Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia kupiłam "Muzę" Jessie Burton. To ciekawe, bo prawie dokładnie rok temu przeczytałam debiutancką powieść tej samej autorki pt. "Miniaturzystka". Pamiętam jeszcze jakie wrażenie zrobiła na mnie tamta książka. Jej niezwykły, dość mroczny klimat XVII-wiecznego Amsterdamu. Powieść nieprzeciętna, w której aż czuć było wilgotność holenderskiego powietrza, ciężkość materii, ciemność, tajemniczość i niedomówienia. O tak, "Miniaturzystka" była doskonała w każdym calu i potrafiła sprawić, że skóra mi cierpła.
Jak zatem mają się sprawy z "Muzą"? Zawiodłam się? Czy też nie?
Otóż trudno powiedzieć. Powieść jest zbudowana dwuwątkowo, co lubię.
Pierwsza płaszczyzna czasowa przenosi nas do Andaluzji. Mamy lata trzydzieste, jak wiemy trudny moment w historii Hiszpanii stojącej u progu wojny domowej. Z Wiednia przybywa żydowska rodzina Schlossów: Harold - marchand handlujący dziełami sztuki, jego ekscentryczna i neurotyczna żona Sara oraz ich córka Oliwia. I to właśnie Oliwia jest jedną z głównych bohaterek książki. Obdarzona niezwykłym talentem malarskim, którego nie ujawnia przed najbliższymi i światem. Jest zamknięta w sobie i wyobcowana. Rodzinie Schlossów pomaga w prowadzeniu domu para tubylców: Teresa i jej brat Izaak. Ich pojawienie się w życiu rodziny, wprowadza spore zamieszanie...
Druga płaszczyzna to rok 1967 - Londyn. Młoda imigrantka z Trynidadu Odelle Bastien próbuje ułożyć swoje życie w stolicy Anglii. I ona, podobnie jak Oliwia, jest uzdolniona, tyle że literacko. I tak samo jak Oliwia odczuwa strach przed objawieniem światu swojego talentu. Wszystko wydaje się przeszkadzać: jej pochodzenie, kolor skóry, brak obycia w świecie...
Co połączy te obie kobiety? Te dwie płaszczyzny? Obraz. Tajemniczy obraz, którego autorstwo przypisywane jest hiszpańskiemu malarzowi Izaakowi Roblesowi. Tylko czy to naprawdę on jest genialnym malarzem, który jak nikt inny potrafił zachwycić swoją sztuką? Czy to on zdaje się potwierdzać tezę, że "wybitne dzieła są ciągle odczytywane na nowo i nigdy się nie starzeją"? I jaką rolę odgrywa w całej historii tajemnicza pani Quick?
"Muza" to książka o objawieniu talentów, o strachu przed odrzuceniem i śmiesznością, a także o tym, że ten strach jest śmieszny. Jedno zdanie przemówiło do mnie na pewno:
"Cóż, może okaże się, że jesteś wyjątkowa, a może nie- ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia, a już z pewnością nie powinno wpływać na to, czy masz pisać. Więc przestań się zamartwiać i po prostu to rób. Quick powiedziała, że akceptacja innych ludzi nigdy nie powinna być moim celem. W ten sposób mnie wyzwoliła - dokonała czegoś, na co ja sama nie umiałam się zdobyć. Ufała mi."
Nie, nie jest to książka, która pozostawi po sobie taki smak, jak "Miniaturzystka", ale warto ją przeczytać. Smaczne jabłko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz